forum.lorica.pl
Forum Grupy Lorica

Ogólne - strój rociarza

Szuan - 2008-08-31, 08:49
Temat postu: strój rociarza
Witam, jestem w trakcie kompletowania stroju rociarza. O ile uszycie delii wydaje się proste (no bo Rafał udostępnił mi swoją na wzór) to mam pytanie dotyczące żupana. Generalnie z tego co znalazłem to ma krój podobny do delii tylko są długie rękawy i krótki stojący kołnierz. Czy mam rację. Proszę o dobre rady ;-)
Olo - 2008-08-31, 16:41

Szuan napisał/a:
Witam, jestem w trakcie kompletowania stroju rociarza.


Znaczy w jakim sensie?

edit: już wiem

jasiek - 2008-09-01, 09:48

Wykrój żupana znajduje się w "Historii ubioru" Gutkowskiej-Rychlewskiej, z podpisem: żupan Gabriela Tarnowskiego, początek XVIIw. Strona nie pamiętam która. Jak mi podasz jakiegoś linka to Ci wyślę skan obrazka.
Na końcu tej książki jest też wykrój spodni węgierskich, z którego można skorzystać.

Szuan - 2008-09-01, 19:40

służę moim emajlem: tomek.syta-małpka-gmail.com
Olo - 2008-09-01, 21:37

Zdejmij go stąd natychmiast, jeśli Ci brak spamu miły. Albo przynajmniej zastąp małpę czymś innym.
Szuan - 2008-09-01, 22:06

dzięki za radę ;-) A swoją drogą gmail ma dosyć dobre zabezpieczenia antyspamowe i gorąco polecam ten serwer majlowy.
Olo - 2008-09-01, 22:08

Filtry filtrami, ale po kilku miesiącach wiszenia adresów lorikowych na tym forum przychodzi tego taka ilość, że proszę siadać.
vroobell - 2010-03-23, 21:52

Nie chcę zakładać nowego tematu, bo moje pytanie raczej mieści się w "stroju rociarza".
Czy ustalony jest jakiś typ stroju na jesienno-zimowo-wiosenne imprezy, tzn czy w Rocie obowiązuje jakieś ciepłe wdzianko inne niż niebieska delia? I czy jest na to przewidziany konkretny materiał (kolor, gramatura)?
Pytam, bo zamierzam ściągnąć trochę wełny stąd: http://www.bielstyl.pl/ Mają wełnę taką jak na Grochowskiej chociażby, ale też tzw. gunię czyli grube, zbite sukno, z którego górale szyją swoje spodnie, do tego w różnych kolorach. No i mają wełnę niebarwioną.

Szuan - 2010-03-23, 21:58

Rafał, mam też wełnę na burkę ;-) CO prawda jej właścicielem jest Jasiek, ale leży u mnie na strychu, jak się z nim dogadasz to dotnę Ci 2,5 metra. Burka ma wzór półkola z kapturem. Jeżeli chcesz podeślę Ci zdjęcia...
vroobell - 2010-03-23, 21:59

Poproszę zdjęcia jeśli łaska na vroobell(at)poczta.fm
Szuan - 2010-03-23, 22:10

wysłane...
Netka - 2010-03-24, 12:54

ja tez chce :) aneta.krukiewicz[at]gmail.com
Pietrek - 2010-03-24, 12:59

[admin_wtręt] Kciałem przypomnieć co by nie wrzucać na forum pełnych adresów mailowych w celu niedostawania spamu [/admin_wtręt]
Parufka - 2010-03-24, 13:33

Ta wełna to po prostu gruba wełna czy taka jak powinna być jak np w burce Czarnieckiego?? Jak ta druga to chętnie bym odkupił na jedną burkę :-) .
Szuan - 2010-03-24, 13:42

nie wiem jaka powinna być w burce Czarnieckiego ;-) Może Jasiek się wypowie...
Parufka - 2010-03-24, 15:30

Burka Czarnieckiego :
http://picasaweb.google.p...362606776541026
http://picasaweb.google.p...361700898578114
http://picasaweb.google.p...361623545549794
Czy to taka wełna (grubość około 0,5 cm lup więcej) :-) ?

Olo - 2010-03-24, 15:35

Jak ta burka wygląda, to my mniej więcej wiemy. Czy ta wełna ma coś szczególnego poza grubością i długaśnym włosiem?
Parufka - 2010-03-25, 12:21

Najważniejsze to to, że jest po prostu filcowana dzięki czemu nie przepuszcza wody. Czy ta wasza wełna właśnie taka jest (jak ma tak długie włosie to super)??
jasiek - 2010-03-25, 12:24

To jest po prostu bardzo gruba wełna w kolorze antracytowym (i to zresztą tkanina nie sukno), a nie jakiś kaukazki włochaty koc. Już bliżej tej burki Czarnieckiego są sukna na gunie ze strony, którą podał Wróbel. Ale tam też wlosy nie są powyczesywane.

A jaka ma być wełna na burkę?
Normalna gruba się nie nadaje? Bo Czarniecki miał inną? :-)
Sądzisz, że wszystkie burki były sprowadzane z kaukazu?

marian - 2010-03-25, 12:59

Ponoć cena burki a'la Czarniecki była nielicha. Co prawda na potwierdzenie mam tylko Błażeja Siennickiego ale przecież pan Królikowski musiał to ściągnąć ze źródeł (których jeszcze nie namierzyłem).
vroobell - 2010-03-25, 13:07

Czyli jeśli zrobię burkę z guni to będzie OK? Może nawet jeszcze podszyję dodatkową warstwą ;-)
Tomasz Rejf - 2010-03-29, 17:47

Może się przyda taka wersja torby na ładunki
Północno zachodnie Niemcy XVII wiek












Olo - 2010-03-29, 17:57

Suuuuper! Co to za herb jest?
vroobell - 2010-03-29, 18:34

No rewelka. Pytanie takie: jak była taka torba noszona? Na pasku czy przez ramię? Ten sznurek to chyba jakiś póxniejszy "dodatek? No i jak ten herb jest wykonany - aplikacja, haft, malunek?
Rozumiem, że to hit przyszłego sezonu? :twisted:

Krzysztof - 2010-03-29, 19:06

podobna torba na grafice, idzie pas przez ramię
Tomasz Rejf - 2010-03-30, 08:04

Na herbach się nie znam ale pewnie jakoś związany z północno zachodnimi Niemcami. Niestety jaką techniką jest wykonany nie wiem, zdjęcia tylko tyle pokazują.
Kaya - 2010-03-30, 20:25

To na 100% jest malowany herb , jak będę miała sekundę wolną to zerknę jakie farby stosowano wówczas do malowania skóry ,ale nie zdziwiła bym się gdyby to była tempera jajeczna . Jest dość trwała i daje ładne efekty. Farba olejna to raczej nie jest .
Kaya - 2010-03-30, 23:49

W mądrych książkach piszą że do malowania na pergaminie( zatem i do skóry grubszej tez można) stosowano gwasz i techniki olejne a potem werniksowano. Przy czym, przy gwaszu nie trzeba było stosować zaprawy co bardziej mnie składnia ku tej technice w tym przypadku.
Na pewno herb jest tak malowany jak to robiono przy kurdybanie ale w moich książkach do konserwacji piszą jedynie jak ratować a nie malować kurdyban :-/

Gloria - 2010-07-14, 18:50

jasiek napisał/a:
Wykrój żupana znajduje się w "Historii ubioru" Gutkowskiej-Rychlewskiej (...)
Na końcu tej książki jest też wykrój spodni węgierskich, z którego można skorzystać.

Przygotowując się teoretycznie do uszycia spodni odświeżę temat. O który wykrój z końca książki chodzi? W aneksie z wykrojami znalazłam tylko jeden rysunek węgierskich spodni, na stronie 822, ale są to spodnie z XVIII wieku, w dodatku różniące się od pożyczonego na wzór rociarskiego egzemplarza walającego mi się teraz po kanapie:)

Olo - 2010-07-14, 18:56

To pewnie ten. Wykrój siedemnastowieczny chyba żaden nie jest znany.
Gloria - 2010-07-14, 22:45

To jeszcze jedno z pytań, które będę teraz często zadawać, warunkowane stanem posiadania. Czy mało rzucająca się w oczy podszewka pod spodnie ma jakiś regulaminowy kolor? Jeśli dobrze zrozumiałam z powyższej wypowiedzi, żaden egzemplarz się nie zachował, a w znanej mi na dziś literaturze też nie ma tak drobiazgowych przekazów. Czy wobec tego muszę szyć z czerwonego lnu, którego nie mam i Łobos nie ma, czy może być niebieski jak podszewka pod żupan?
Gośka G. - 2010-07-14, 22:48

wydaje mi się, że może być nawet biała.... choćby z racji tego, że nikt z nas wcześniej nie wpadł na pomysł z podszewką pod spodnie.... czy się mylę?
Gloria - 2010-07-14, 22:57

W leżących przede mną jest czerwona:)
Rafał G. - 2010-07-14, 22:59

Jak dla mnie to nie ma problemu jakiego koloru jest podszewka dopóki nie będziesz biegać w spodniach założonych na lewą stronę :)
Gośka G. - 2010-07-14, 23:00

oooooo...... znaczy, że ktoś wpadł :) jak się nie będzie rzucać w oczy, to chyba wszystko jedno jaka będzie :) byleby nie farbowała.... za bardzo :)
Olo - 2010-07-15, 00:24

Przede wszystkim i tak czerwona jest Ci potrzebna do delii, prawda? Więc jak już ją skołujesz, to możesz podszyć sobie spodnie tą samą.

A podszywanie spodni ma chyba funkcję antyalergiczną:)

Gloria - 2010-07-15, 00:32

Delia akurat trafiła mi się gotowa:) A w spodniach z podszewką człowiek po prostu czuje się estetyczniejszy. Do tego oczywiście musi dojść chwalebny pancerz z brudu;-)

Jeszcze jedno: pętlice w tej kupnej delii wyglądają podejrzanie nowocześnie. Mogę je wymienić na własnoręcznie robione, z włóczki, ew. lnianych nici? Będą się trochę różnić.

Tomasz Rejf - 2010-07-15, 09:07

Gloria napisał/a:
Przygotowując się teoretycznie do uszycia spodni odświeżę temat. O który wykrój z końca książki chodzi? W aneksie z wykrojami znalazłam tylko jeden rysunek węgierskich spodni, na stronie 822, ale są to spodnie z XVIII wieku, w dodatku różniące się od pożyczonego na wzór rociarskiego egzemplarza walającego mi się teraz po kanapie:)

w książce która ja mam jest to rys 616 na str 526. jest to wykrój z XVII wieku przerysowany w XVIII. Wykrój z którejś księgi cechowej może miasta Wschowy.
w tych z XVII i XVIII wieku nie było też gumowych strzemiączek ;)

Parufka - 2010-07-15, 09:49

Ostatnio zamawiałem sobie takie spodnie, a zanim to zrobiłem sporo szukałem w źródłach na ich temat i wyniki niestety nie są zadowalające. Po pierwsze nie zachował się do naszych czasów żaden egzemplarz po mimo tak licznych znalezisk innych części garderoby w kryptach i grobowcach. Najstarszy egzemplarz polskich spodni "wąskich" to 1707 rok (ewidentnie rozwiązania XVIII wieczne i szwy po bokach) spodnie w książce Drążkowskiej "Polska odzież grobowa XVII wiek" (tytuł z pamięci). Rozmawiałem z nią na ten temat i ona tak samo w tej kwestii ma bardzo niewiele informacji. Na obrazach zazwyczaj widać sama łydkę jeżeli facet ma niskie buty albo odcinek pomiędzy kolanem a krawędzią żupanu więc lipa. Co jest najważniejsze czyli pas i krok jest zawsze ukryte. Jednakże dzięki ikonografii wiem, że te spodnie miały szew z tyłu tak jak nogawice średniowieczne. Kitowicz dalej podaje nam że spodnie miały strzemiączko i były mocno obcisłe, w pasie wiązane na uczkur czyli sznur, taśmę wpuszczoną w rurkę u góry spodni (nie jestem krawcem mówię po swojemu), szlacheckie miały rozporek z przodu i tam też były wiązane chłopskie zaś na boku. Największy problem to ich krok bo paru kolegów już szyło sobie porcięta które pękały przy wsiadaniu na konia zatem należy przyjąć, że spodnie były w tym miejscu luźniejsze albo były tam jakieś kliny.
Jest te wykrój w Historii Ubioru ale na nim te spodnie wyglądają jak by miały stopkę i krok jest jakiś mocno dziwny. Nie szyłem według tego wzorca ale jestem ciekawy co by z tego wyszło może to wyjaśniło by zagadkę wsiadania na konia bez rwania spodni :-) .

vroobell - 2010-07-15, 11:07

Co do podobieństwa z nogawicami XV-wiecznymi - mam takie łączone, z saczkiem i wsiadanie w nich na konia nie stanowi żadnego problemu dlatego właśnie, że są obcisłe czyli nic nie wisi w kroku. Jedyny klin, który tam jest to właśnie saczek. Tak mi się wydaje, że ich obcisłość i dopasowanie do ciała są właśnie atutem i jeżeli dają radę na koniu to i na piechotę powinny - łatwiej zrobić rozkrok w leginsach niż spodniach z krokiem w kolanach. Dla porównania spodnie ułańskie stworzone tylko do jazdy konnej i z luźnym krokiem pękły mi podczas pierwszego wsiadania ;-)
Parufka - 2010-07-15, 11:15

No proszę jak to dobrze, że ludzie ze średniowiecza zajmują się też XVII-tką :-) . Może to o to chodzi z tym krokiem. Moje będą luźniejsze w tym miejscu i zobaczę jak to się sprawdza. Jak będzie lipa poprawię je w kierunku maksymalnie dopasowanych. Aha Kitowicz opisując spodnie wąskie pisał o szwach po wewnętrznej stronie ud. Pisał on swoje dzieło w czasach późniejszych niż te które nas interesują ale może szwy przeszły w to miejsce w drugiej połowie XVII wieku??
vroobell - 2010-07-15, 11:26

Swoją drogą to ciekawe, że spędzając tyle czasu w siodle zszywali spodnie po wewnętrznej stronie ud - chyba, że potrafili zrobić takie szwy, które nie obcierały. Tak czy inaczej dla piechoty nie ma znaczenia gdzie jest szew. Pytanie tylko jest jak bardzo były dopasowane te spodnie - opinały nogę jak nogawice czy po prostu były wąskimi rurkami?
Tomasz Rejf - 2010-07-15, 11:45

podsyłam wykrój, wynika z niego że spodnie były dopasowane. Śmiem twierdzić, że pochodzą one w prostej linii od spodni XV i XVI wiecznych. Polacy nosili takie w tym czasie, tak jak i cała Europa. Według tego kroju zamawiał sobie spodnie Jasiek z Roty.
Parufka - 2010-07-15, 12:23

Tak o tym wykroju mówiłem tylko zobaczcie jak wygląda stopa?? Nie jestem krawcem ale mi się wydaje, że w tym wykroju ma się takie kompletne rajtki razem ze stopą jak w niektórych średniowiecznych nogawicach. Co do rodowodu to też mi się wydaje, że to idzie prosto z wieków wcześniejszych, po prostu kolejny krok na bazie tego co już znali.
Ze szwami po wewnętrznej stronie ud raczej problemu niema. Kowboje i gaucho którzy spędzają w dzisiejszych czasach w warunkach "polowych" mnóstwo czasu pomykają w normalnych dżinsach i jakoś nie narzekają i nie szyją sobie jakichś specjalistycznych portek do jazdy.

vroobell - 2010-07-15, 12:26

Z takiego wykroju wyjdą właściwie nogawice łączone, tyle, że bez saczka :) Ta "łezka" jest fajna - chyba pasuje jako klin w kroku właśnie. Jak kupię dobrą wełnę to pokombinuję. Aha, pewnie też trzeba pamiętać, żeby wycinać spodnie ze skosu - w celu dobrego opięcia nogi?
Gloria - 2010-07-15, 13:41

Krawcowa ze mnie do bani, a i wiedzę w temacie mam imponującą... Jak wygląda wiązanie czegoś takiego? Czy te dwie dziurki nie służą właśnie do przymocowania jakiegoś saczka?
Jagna - 2010-07-15, 15:15

Parufka napisał/a:
Jest te wykrój w Historii Ubioru ale na nim te spodnie wyglądają jak by miały stopkę i krok jest jakiś mocno dziwny. Nie szyłem według tego wzorca ale jestem ciekawy co by z tego wyszło może to wyjaśniło by zagadkę wsiadania na konia bez rwania spodni :-) .

Ja i Rafał (Jasiek) mamy spodnie szyte wg tego wykroju. Wyszły beznadziejnie niewygodne. Jak się w nich siada, to zsuwają się z pupy, ale może to też dlatego, że szyła je pani z Łomianek, znana z tego, że szybko, w miarę niedrogo i krzywo. :-)

marian - 2010-07-15, 17:03

Ja mam proste spodnie z dwoma rozporkami od Netki (wiązane w pasie na sznurek, bez żadnych strzemiączek pod stopą) i noszą się świetnie.
Na zdjęciu: http://miedzia.ch.pwr.wro...omek%20P%EAkala

vroobell - 2010-07-15, 18:10

Jagna napisał/a:
Jak się w nich siada, to zsuwają się z pupy, ale może to też dlatego, że szyła je pani z Łomianek, znana z tego, że szybko, w miarę niedrogo i krzywo.

To jest ujemny efekt ścisłego dopasowania - takie nogawice normalnie troczone były do dubletu, żeby z zadka się nie zsuwały. Luźniejsze nie będą spadać, ale też nie będą się tak pięknie opinać ;) Zaś u pani M. to już tylko bieliznę zamawiam czasem :)

Gloria - 2010-07-16, 20:42

Jagna napisał/a:
Wyszły beznadziejnie niewygodne. Jak się w nich siada, to zsuwają się z pupy...

Przecież to ostatni krzyk mody nastolatek;)

Po zainstalowaniu się w tym, co wycięłam, wiem już chyba dlaczego piechota nosiła takie akurat spodnie. Po prostu oni mieli maszerować, a nie siedzieć...

Jagna - 2010-07-19, 10:31

Gloria napisał/a:
Przecież to ostatni krzyk mody nastolatek;)
No to ja już się niestety nie kwalifikuję, poza tym nie wiem, czy pod takie spodnie wypada zakładać stringi? :-D A jeśli chodzi o to, że się zsuwają, to wydaje mi się, że to z powodu złego wycięcia w kroku, a nie z powodu zbyt dokładnego dopasowania. Podobno godne polecenia są spodnie kroju chłopskiego (trochę luźniejsze, ale nie hajdawery) ze sznurkiem w pasie - modne i wygodne. :-D
jasiek - 2010-07-19, 12:15

Spodnie według tego wykroju szyła nam pani Maryla, wcześniej robiła też jakieś modele, i wyszło jej, że ta łezka z prostokącikiem to jest połowa saczka (który zresztą wyszedł dość obsceniczny). Co do stopy, to powstała z tego taka klapka, która kryje całą stopę z wierzchu, a pod spodem zostaje tylko strzemiączko.
Tak jak napisała Agnieszka spodnie nosi się beznadziejnie (choć pewnie może być też to w części winą nieprawidłowego uszycia). Ewidentnie muszą być sznurowane do jakiegoś kabata, bo inaczej zlatują z tyłka w pięć minut.

Według mnie to nie są spodnie do stroju polskiego tylko do chłopskiego stroju takiego, powiedzmy jak na obrazach Bruegela Młodszego. Wystarczy popatrzeć na ten kabat, który jest na wykroju. W każdym razie wychodzi coś do złudzenia przypominającego takie o:

http://www.mystudios.com/...nce-outside.jpg

Wystarczy zresztą popatrzeć, gdzie leży Wschowa. :-D

Gloria - 2010-07-19, 14:57

Czyli pewnie coś pokręciłam, bo w gotowych już spodniach siadam wprawdzie ostrożnie, ale na razie nic nie strzela, ani nie zniża się aż do poziomu współczesnej modnisi;) No i uszyłam z całą stopą, inaczej dziwnie by wyglądało.

Kolejne sprawy. Pytam o wszystko na forum publicznym, bo jeszcze niejednemu się kiedyś przyda, a strona Roty jest w budowie;)
1. Ze względu na koszta regulaminowy żupan jest szyty z bawełny. Pieniędzy nie mam, ale zależy mi na historyczności. Czy mogę uszyć go z sukna wełnianego?
2. To samo dotyczy magierki. Czy może być ręcznie filcowana?:)
3. Nie przyglądałam się i nie wiem z czego wykonywane są czarne guziki. Jeśli nie z sukna, ani drewniano-nitkowe, to gdzie można je zamówić?

Gnom - 2010-07-19, 15:09

Co do żupana, to nie lepiej lniany?!? będzie na pewno wygodniejszy niż wełniany...
Gośka G. - 2010-07-19, 15:14

żupan zdecydowanie lniany, bo ugotujesz się na miękko w wełnie (chyba, że lubisz). Guziki czarne są u części drewniane malowane na czarno w u części drewniane nitkowane.


ultraśna, ręcznie filcowana magierka tez chyba może, być, nie?

marian - 2010-07-19, 15:19

Gloria napisał/a:
1. Ze względu na koszta regulaminowy żupan jest szyty z bawełny. Pieniędzy nie mam, ale zależy mi na historyczności. Czy mogę uszyć go z sukna wełnianego?

Oczywiście że możesz, byleby kolor był biały, pieprzowy lub szary. Sam Pan Oficerz chodzą w wełnianym żupanie i żyją (że o kilku hajdukach z Rote Galizien nie wspomnę, bo nie wszystkie kolory na wierzchu i podszewce mają regulaminowe :mrgreen: ).

A gdyby całą Rotę przeszyć na wełnę to by się wreszcie różne kozaki regestrowe i inne CBRy przestały nabijać że len niehistoryczny a stroje stylizowane... :twisted:

Gloria napisał/a:
2. To samo dotyczy magierki. Czy może być ręcznie filcowana?:)

Ktoś tu zaczyna ustalać nowe standardy...
:lol:

Gloria napisał/a:
3. Nie przyglądałam się i nie wiem z czego wykonywane są czarne guziki. Jeśli nie z sukna, ani drewniano-nitkowe, to gdzie można je zamówić?

Guziki są z drewna (to chyba te same kulki co do delii tylko pomalowane) ale fajniejsze są guzy pasmanteryjne kryte nicią lub włosiem - jak sobie obstaluję lniany żupan to sobie takie sprawię. ;-)

Gloria - 2010-07-19, 16:41

Dziękuję, to chciałam usłyszeć:-) Nie lubię gotować się na miękko, co nie zmienia faktu, że z racji obfitującego w większe ilości tkanin XV wieku mam w tym wprawę. Żupan będzie wełniany, jak tylko znajdę odpowiednie sukno, bo jest z tym ostatnio problem:(
W międzyczasie szukam w śmieciach drewnianych koralików i zamawiam czarną nitkę.

Maciek G. - 2010-07-19, 18:40

Jeśli chcesz obniżyć koszty poszukaj surówki bawełnianej.
Abrat - 2010-07-19, 18:52

Koło empiku na rynku są takie trzy budki z różnoraką pamiątkową drobnicą - na wiosnę kupiłem sznurek korali za całe 6 (słownie sześć) złotych polskich, które starczyły na dwa żupany (co prawda nie rociarskie ale żupany)

lniane żupany (zapinane na guzy) oraz parcianki czy płótnianki (nie zapinane ale zakładane przody na skos i trzymane pasem, jak w bardziej wschodnich strojach) powinny być jak najbardziej historyczne, zwłaszcza dla przekroju społecznego pospolitych rociarzy. Dla jaśnie panów szlachty to może nie. Dla oficerzów też pewnie nie ale dla szeregowego rociarza - czemu nie?
Parcianki zachowały się nawet w strojach bardziej ludowych na terenach mniej zurbanizowanych do pocz. XX w.

pozdr.
Abrat

Konrad - 2010-07-19, 20:03

marian napisał/a:
A gdyby całą Rotę przeszyć na wełnę to by się wreszcie różne kozaki regestrowe i inne CBRy przestały nabijać że len niehistoryczny a stroje stylizowane...


Pierwsze słyszę :shock:

marian - 2010-07-19, 21:14

Konrad napisał/a:
Pierwsze słyszę :shock:

Oj, podszczypują nas dobrotliwie niektórzy koledzy ultrasi siedemnastkowi, że żupany lniane to dopiero XVIII w. a delie z lnu zamiast z wełny to już twórczość "na motywach". :mrgreen:

Olo - 2010-07-19, 21:35

To chyba w tyłki nas podszczypują, bo w twarz tego nie uświadczyłem od czasów Początku.
marian - 2010-07-19, 21:38

A mnie się jakoś nie krępują. Może mniej groźny jestem?
:lol:

Poza tym podkreślam: dobrotliwie. Może zazdrość gotujących się w wełnie przez nich przemawia ale z tego, co wiem o strojach z epoki, "óny" mogą mieć co najmniej częściową rację. :roll:

Olo - 2010-07-19, 22:03

Ależ nikt im jej nie odmawia! Te dyskusje stoczyliśmy lata temu i nasze ogólne stanowisko się nie zmieniło. Jak ktoś daje radę w trzydziestostopniowym cieniu w dwóch warstwach podszytego sukna nie ugotować się na miękko, to respekt. Moglibyśmy przeprowadzić eksperyment, czy w wełnianym wamsie jest tak samo ciężko jak w wełnianym żupanie pod wełnianą delią, tylko po co? Że pończoszkowcom jest łatwiej to żadne usprawiedliwienie, składamy czystokoszerność na ołtarzu wygody i... kurde... affordability*.

* przepraszam, ale przystępność jest za mało precyzyjna w tym kontekście

Gloria - 2010-07-19, 22:12

Abrat napisał/a:
Koło empiku na rynku są takie trzy budki z różnoraką pamiątkową drobnicą - na wiosnę kupiłem sznurek korali za całe 6 (słownie sześć) złotych polskich, które starczyły na dwa żupany (co prawda nie rociarskie ale żupany)

lniane żupany (zapinane na guzy) oraz parcianki czy płótnianki (nie zapinane ale zakładane przody na skos i trzymane pasem, jak w bardziej wschodnich strojach) powinny być jak najbardziej historyczne, zwłaszcza dla przekroju społecznego pospolitych rociarzy. Dla jaśnie panów szlachty to może nie. Dla oficerzów też pewnie nie ale dla szeregowego rociarza - czemu nie?
Parcianki zachowały się nawet w strojach bardziej ludowych na terenach mniej zurbanizowanych do pocz. XX w.


Nie mam pojęcia gdzie dostać płótno konopne... Co do lnu, to niższe warstwy mogła chyba skłonić do jego używania wygodna przy pracy przewiewność, a nie cena, bo w naszych mało sprzyjających uprawie warunkach był kosztowniejszy od wełny... Niech mnie ktoś poprawi, jeśli źle piszę. A jak rzecz miała się z cenami importowanej bawełny? Przyznaję, że dziś byłaby to fajna tańsza opcja, bo gdzieś chyba widziałam taką "niebarwioną" tkaninę wełniano-bawełnianą...

p. s. Phi, za 6 zł. to ja mogę mieć 6 bluzek, nie wydam tyle na głupie koraliki:) W domu powinnam mieć jakieś złoża, ale poszukam więcej po dobrych szmateksach, na pewno się komuś przyda.

p. s. 2 W zbroi z przeszywką też można się ugotować, ale jeszcze nie wynaleziono wygodniejszej wersji;)

trollu - 2010-07-19, 22:58

Użycie nieflauszowanej wełny by Wam pomogło zachować historyczność i przewiewność...
Fakt, że ciężko dostać albo jest droga- ale tkanina wełniana z widoczną przędzą przepuszcza doskonale powietrze. Mój nowy wams będzie właśnie z czegoś takiego.
Stylizujący się Rociarze :-)

Kaya - 2010-07-19, 23:19

"Co do lnu, to niższe warstwy mogła chyba skłonić do jego używania wygodna przy pracy przewiewność, a nie cena, bo w naszych mało sprzyjających uprawie warunkach był kosztowniejszy od wełny... Niech mnie ktoś poprawi, jeśli źle piszę. A jak rzecz miała się z cenami importowanej bawełny? "

Gloria......... pierwszy raz czytam takie "informacje" że tak delikatnie to określę......... a jestem tkaczką z pierwszego wykształcenia. Może ja byłam żle uczona na technologii tkactwa ale len był na naszych terenach uprawiany od dawien dawna -poza tym jest kilka gatunków lnu jako rośliny. Wymagany jest przy nim klimat umiarkowany . Zaś bawełna ...... masz świadomość że bawełna była przez długi czas materiałem zbytkowym ? Nawet w spisach majątkowych mieszczaństwa z XVI jest stosowana na delikatne i "wyjściowe" koszule ,zaraz obok jedwabnych,dopiero póżniej stosowana była także na inne odzienia ale nadal nie była najtańsza.
A tak przy okazji zapytam - o jakiej Ty wełnie myślisz ? Bo wełna wełnie nie równa

Gloria - 2010-07-19, 23:47

Ja tkaczką ani botanikiem nie jestem, nie mam dostępu do większości specjalistycznych źródeł, więc tylko pytam. Sugeruję się informacjami typu Gutkowskie i Frehy, gdzie piszą, że len był drogi (jeśli trzeba, spróbuję poszukać linków), a bawełna w pewnym momencie staniała do powszechnego użycia. Gutkowska przy okazji XV wieku pisała o ważnej roli, jaką bawełna odegrała wśród ubogich warstw na Południu, wspominając też, że w XVI wieku materiał ten zszedł do roli podrzędnej również w Europie Środkowej. Wiem, że książka liczy sobie sporo lat i obecnie podważa się jej zawartość, nadal jednak stanowi ona podwalinę wiedzy w odtwórczym światku.
Pisząc "wełna" naturalnie miałam na myśli najprostsze lokalne wyroby pośledniej jakości, nie importowane luksusowe tkaniny na elegancką odzież. Specjalistką od mody nigdy nie byłam, dlatego korzystam z for i proszę o poprawianie mnie. A że zabieram głos, to jasne, bo inaczej ciężko o zweryfikowanie czegokolwiek.

Kaya - 2010-07-20, 00:16

Odpowiem tak.... to co wypisują ludzie na temat tkactwa na Freha sprawiło że odechciało mi się tam pisywać na ten temat. Jak sama wspomniałaś " Gutkowska przy okazji XV wieku pisała o ważnej roli, jaką bawełna odegrała wśród ubogich warstw na Południu,"
Właśnie na Południu a nie na Północy . Bo widzisz przy temperaturze ok 13 stopni bawełna jako roślina przestaje rosnąć i obumiera. Czyli kraje takie jak Włochy i Hiszpania miały do niej dostęp choćby przez to że od kilku tysięcy lat jest uprawiana na szeroką skalę w Egipcie. Była droga dla nas,bo powodowały to koszta transportu i pośredników.
Dzisiejsza wełna w niczym nie przypomina wełny produkowanej w XV a nawet w XVII w na terenie Polski. Owszem były ośrodki tkactwa owej na terenie Bielska Białej i stamtąd mieliśmy średniej jakości wełny ale już wełna ze Śląska była bardzo droga przez swą jakość i niewiele ustępowała wełnom angielskim.
Dlatego też jeśli będziesz szukała wełny na strój to radzę zerknąć na jej jakość -sukna były bowiem dość drogie.
Nie obruszaj się na mnie tylko czasem bierz to co piszą w książkach na logikę.

Gloria - 2010-07-20, 01:00

Moja logika prostego człowieka mówi, że kiedy w książce piszą o konkretnej czasoprzestrzeni, w której istniał ośrodek produkcji takiego sukna złej jakości, to prawdopodobnie istniał on naprawdę i autorzy książki nie wymyślili go sobie:) Niewątpliwie ludziom na wsi zdarzało się też hodować owce i własnoręcznie produkować z ich wełny tkaniny na domowy użytek. Źródła donoszą, że w XV wieku nawet żony polskich rycerzy przędły samodzielnie, a wełna wygrywała pod względem popularności.
Mądrzejsi ode mnie mówią, że Gutkowskie i jej podobne są już zdezaktualizowane. Ciężko byłoby jednak obalić niektóre spośród zawartych tam informacji. Słyszałam już na imprezach, że np. bawełna w XV wieku na naszych terenach w ogóle nie była znana. Ale ramotkowata Gutkowska pisze o XIV-wiecznych statutach cechów barchanników ze Śląska. No i gdzie tu logika w negowaniu bawełny, jeśłi założyć, że źródła dot. cechów nie zostały podstępnie sfabrykowane? Odnośnie importu: oczywiście pociaga on za sobą dodatkowe koszta, ale w końcu bela tkaniny nie gnije i nie trzeba jej przewozić w beczce soli, więc na zdrowy rozsądek cena taniej szmatki z Południa nie powinna rosnąć przy transporcie równo z ceną produktów spożywczych (z dowozem surowej przędzy podobno były jakieś problemy).
Co do lnu, to faktycznie zamiast psioczyć na niedostępne źródła mogłam sobie poczytać o jego uprawie na przysłowiowej Wikipedii. Na logikę jednak, nie umiejąc utkać nic poza tasiemkami, uznałam za wystarczające uznać wiedzę osób twierdzących, że mają jakieś doświadczenie w tym zakresie.


A jakość kupowanej na stroje wełny, oraz jej kolory, niestety idą w parze u większości z nas ze stanem portfela. Często decydujemy się na zakup czegoś, co w odtwarzanym okresie miałoby diametralnie inną wartość, albo w ogóle nie istniało, na przykład kruczoczarne lny (tak przynajmniej twierdzą znawcy farbowania;)). Gdyby nie koszta, czasochłonność i trudności w zdobyciu odpowiednich surowców - cóż stałoby na przeszkodzie ręcznemu przędzeniu, tkaniu i roślinnemu farbowaniu?:(

Kaya - 2010-07-20, 01:13

"Ale ramotkowata Gutkowska pisze o XIV-wiecznych statutach cechów barchanników ze Śląska. No i gdzie tu logika w negowaniu bawełny, jeśłi założyć, że źródła dot. cechów nie zostały podstępnie sfabrykowane?"

Moja droga...... bowiem ŚLĄSK jeśli tylko go nieco zwiedzisz to zauważysz że był znacznie bardziej bogatym regionem niż Małopolska. Widać to choćby po architekturze ,zachowanych nagrobkach czy choćby takim detalu jak kopalnie złota ,srebra i miedzi -surowców przynoszących znaczne korzyści. Logicznie rzecz biorąc -ich było na to stać i nie myślę tu o chłopstwie a o mieszczanach parających się handlem i szlachcie.

Gloria - 2010-07-20, 01:20

Nie pisałam o cenie, a tylko i wyłącznie o geografii:) Nawet jeśli można negować polskość Śląska w omawianym okresie, to położenia na mapie już nie. To był komentarz odnośnie logiki zasłyszanej informacji, że bawełna w ogóle nie była znana.

Ja się nie obruszam, ani przy niczym nie upieram, bo niby z jakiej racji i po co. Tylko przedstawiam mój tok myślenia, niekoniecznie słuszny, za to nie odbiegający chyba od dość powszechnego myślenia.


A co do Frehy... Widzisz, jako wykształcona tkaczka potrafisz odnieść się do jakiejś informacji z perspektywy swojej profesjonalnej wiedzy i praktyki. Natomiast osoba bez tej podbudowy przeczyta tylko Twoją dyskusję z interlokutorem powołującym się na swoje wykształcenie w zakresie np. archeologii i zgoła odmienne doświadczenia. Dla reszty świata oboje macie za sobą równie sensowne argumenty, by wam uwierzyć, choćby i wzajemnie się wykluczające. Często tak bywa w światku odtwórstwa i osoba mniej obeznana zastanawia się już tylko czy pójść za głosem tego, kogo bardziej lubi, starszego i posiwiałego, czy mającego natrzaskane najwięcej postów, bo zmysł samodzielnej rozumowej analizy zaczyna mu już wysiadać:)

Tomasz Rejf - 2010-07-20, 12:43

stroje żołnierzy piechoty polsko węgierskiej były wytwarzane z sukna krajowego lub importowanego. We wszelkich laudach czy listach przypowiednich mówi się o suknie na suknie :) wojskowe podszywane płótnem lnianym. Wspominałem o tym kiedyś Jasiowi i Mackowi ale wytłumaczyli się względami ekonomicznymi. Jest to zrozumiałe i więcej do tematu nie wracałem choć ...
Guziki dla żołnierza polecam ołowiane w kalibrze pukawki, tak zalecał Fredro.
Ostatnio też muszę zrewidować i rozpropagować pogląd o guzikach szmuklerskich. Z książeczki jaką ostatnio czytałem wychodzi, że były one drogie. Co prawda moje są robione z nici jedwabnej na koraliku drewnianym i mogą być tańsze od omówionych w książce czyli metalowych na duszy jedwabnej, ale jednak to była droga zabawa choćby ze względu na wykorzystanie jedwabiu, który był drogi.

marian - 2010-07-20, 13:01

Tomku a jak jest z drewnianymi guzikami krytymi końskim włosiem (takimi jak do księżej sutanny)?

Bo guzy ołowiane od Ukraińców ostatnio zaczęły mieć ceny z sufitu...

Tomasz Rejf - 2010-07-20, 14:59

Technika wykonania jest ta sama. Jedynie pytanie czy takie stosowano, do stroju bym dopuszczał, jednak dla żołnierza lepszy ołów:) Trzeba zacząć samemu lać.
Abrat - 2010-07-20, 19:15

ja bym tam już wolał cynowe, mniej trujące a odlanie trochę trudniejsze ale spokojnie można ją roztopić. Przypuszczam, że cynowe bywały.

Abrat

Olo - 2010-07-21, 10:43

Tak? A to legenda, że Francuzom się na mrozie rozpadały? Pytam, bo zwątpiłem.
marian - 2010-07-21, 11:23

Olo, ale w letnich temperaturach zaraza cynowa nie grozi... ;-)
Olo - 2010-07-21, 11:44

Abrat napisał/a:
Przypuszczam, że cynowe bywały.
Do tego pisałem, nie do letnich imprez. Teraz się o to nie martwię.

Poza tym kalkulowana temperatura graniczna to 18 stopni:P

vroobell - 2010-07-21, 12:27

Ekhm, czyste cynowe to raczej nie, prędzej pewterowe - czyli ze stopu cyny z: miedzią, ołowiem, bizmutem i antymonem.
Najprostsze rozwiązanie to guziki odlane z lutu LC60, który co prawda zawiera ołów, ale żeby były bezpieczne chyba wystarczy po zapięciu guzików dobrze umyć ręce - niech mnie poprawią specjaliści od biologii, ja znam się tylko na metalach ;-)
Jest jeszcze lut SnCu3, bezołowiowy, który też się nada na guziki.
LC60 do nabycia w Profmetkolu, a SnCu3 w każdym dobrym sklepie hydraulicznym. Oba to luty miękkie, więc topić można w warunkach "domowych" tylko trzeba mieć dobrą formę, która nie wybuchnie przy odlewaniu.

marian - 2010-07-21, 12:40

Nu, Panowie metalurdzy. Jest interes do zrobienia!
:-)

Olo - 2010-07-21, 13:31

vroobell napisał/a:
niech mnie poprawią specjaliści od biologii
Chyba medycy byliby bardziej na miejscu. Śmiem twierdzić, że w tak rzadko używanych ciuchach nawet czysto ołowiane guziki nie stanowiłyby znaczącego zagrożenia dla zdrowia. Chyba że prosto od nich łapałbyś za jedzenie, ale mycie rąk przed jedzeniem to zwyczaj dość powszechny, nawet na imprezach historycznych.
tomasz ogiński - 2010-07-21, 13:53

Cytat:
ale mycie rąk przed jedzeniem to zwyczaj dość powszechny, nawet na imprezach historycznych.


eeee :-/

Jagna - 2010-07-21, 16:04

To ja wolę ekologiczne drewniane, a nie jakies metalowe świństwo. :-D
Abrat - 2010-07-21, 18:41

ale chodziło o histeryczność a nie ekologiczność

A

Olo - 2010-07-21, 19:22

No, od tego się zaczęło, nie? Podobno cyna tak zanieczyszczona jak w na przykład w guziku potrzebuje dużo czasu i niskiej temperatury (rzędu miesięcy w -30 stopniach), żeby proces kończący się "zarazą" się zaczął. Dla Zachodu to pewnie nie bywał problem, bo ile oni tam mieli pożądnych zim? Ale u nas i dalej na wschód po dwóch sezonach potrzebowałbyś nowych guzików.

Czyli, jak vroobell powiedział, raczej ze stopu niż czystej cyny. Chyba że gadam głupoty, co mi się zdarza:)

elear - 2010-07-21, 21:20

Witam,
przepraszam, że się wcinam w dyskusję tak zacnego grona, ale w kwestii wąskich, wczesnorenesansowych spodni, może te ilustracje coś pomogą:
http://img571.imageshack....jpg&via=mupload

http://img20.imageshack.u...jpg&via=mupload

http://img708.imageshack....jpg&via=mupload
Pozdrawiam

Abrat - 2010-07-21, 22:57

W sumie z ołowiu jeszcze łatwiej - to pytanie czy kolucha/oczka czy jak to nazwać też z ołowiu w ołowianych guzach czy wstawiane z drutu jakiegoś innego?

A

Tomasz Rejf - 2010-07-21, 23:19

no cóż; :)
Abrat - 2010-07-21, 23:37

Cytat:
jednak dla żołnierza lepszy ołów:) Trzeba zacząć samemu lać.

zawsze to, w momencie kryzysu logistycznego, można przetopić na kilka kulek :-/

A

jasiek - 2010-07-23, 11:36

elear napisał/a:
w kwestii wąskich, wczesnorenesansowych spodni, może te ilustracje coś pomogą

O! To jest całkiem podobne do tego wykroju ze Wschowy. Będę jeszcze musiał pokombinować z tymi spodniami.

A co do guzików, to jesteście całkowicie pewni, że chcecie mieć ołowiane guziki kalibru 16 mm? Zresztą to jeszcze ujdzie ale co będzie jak ktoś sobie zakupi lufę kalibru 22?
Ile to będzie ołowiu? Kilogram? Dwa? Już pomijając, że na żadnych ilustracjach nie ma takich guzów wielgaśnych.

Tomasz Rejf - 2010-07-23, 11:59

jak wszyscy wiemy hajducy nie używali pukawek 22mm.
jasiek - 2010-07-23, 15:57

A jakich używali? Bo ja na przykład nie wiem.. Z tego co pamiętam Lipowski zaleca muszkiety, a w tym przypadku 22 to normalka.

Zresztą takie guzy fi 16mm to już będą ok? Bo te guzy, kóre widziałem zachowane w muzeach to raczej nie mają więcej niż centymetr średnicy.

Abrat - 2010-07-23, 18:50

Hmm, ja pisałem o możliwości przetopienia guzów na kule, a nie o strzelaniu guzami :roll:


A

Kaya - 2010-07-23, 22:23

Bowiem strzelało się zapewne srebrnymi ;) a one były lekkie bo puste w środku -zaś rosyjskie guzy z Muzeum Moskiewskiego to miewały większe wymiary -przykładowy z II poł XVII w - 6,0 x 3,6 x 3,6 cm .......... a bywały i większe ! :lol: . To może jednak z armaty strzelano ?
Tomasz Rejf - 2010-07-23, 22:34

jasiek napisał/a:
A jakich używali? Bo ja na przykład nie wiem.. Z tego co pamiętam Lipowski zaleca muszkiety, a w tym przypadku 22 to normalka.

Zresztą takie guzy fi 16mm to już będą ok? Bo te guzy, które widziałem zachowane w muzeach to raczej nie mają więcej niż centymetr średnicy.


22mm to chyba rzadko spotykany kaliber przy muszkietach. Muszkiety ciężkie w większości występowały w kalibrach do 18-20mm wagomiar kuli 1/8 funta czyli 4 łuty około 50,5g prochu, muszkiety lżejsze 17-19mm wagomiar 1/10 funta około 40,5g prochu, muszkiety najlżejsze kaliber jak wyżej tylko w swojej masie były lżejsze o jakiś 1kg od poprzednich. Jasiek, Lipowski opisuje zupełnie inną piechotę, która już nie ma strzelać napadem ogniowym tak jak hajducy. Lipowski opisuję piechotę łanową (w tym czasie powstającą), a ona owszem nosiła już muszkiety, organizacyjnie bardziej przypominała regimenty zachodnie niż roty hajduckie i tak jak chciał Lipowski prawdopodobnie szkolona była na wzór zachodni. Roty hajduckie używały rucznice i inne arkebuzo podobne sprzęty, a te miały mniejsze wagomiary. Co też zauważali ówcześni dziejopisarze zaznaczając, że hajducy ustępowali siłą i zasięgiem ognia. Ty to Jasiek lubisz się podroczyć. Ja tylko rzuciłem propozycję na guziki inne niż drewniane :) i pierwsze jakie mi przyszły do głowy były ołowiane jako łatwe do wykonania, a znane na przykład wśród kozaków i wspomniane przez Lipowskiego.

jasiek - 2010-07-26, 09:46

Podroczyć? Ja po prostu zauważam, że na żadnych ilustracjach z epoki nie ma takich wielgachnych guzików. To, że pan Lipowski sobie takie wymyślił, to jeszcze nie znaczy, że takie były używane.
Tomasz Rejf - 2010-07-26, 11:29

Dla broni gładkolufowej (masowej dla wojska) kule były pod kalibrowe, rusznice miały około 15mm kalibru, więc guzy były mniejsze. Abrat też dobrze zauważył, że można było po prostu przetapiać ołów na odpowiedni kaliber. Znajdę u Lipowskiego odpowiedni cytat i się wyjaśni :)
Tomasz Rejf - 2010-07-29, 13:51

tak dla podparcia się ikonografią o strojach, nie narzucam jakiegoś wyobrażenia chcę tylko podać obrazki, niech każdy sam wyciągnie wnioski:


buty krótkie (1)


buty krótkie (2)


buty krótkie (3)


buty krótkie (4)







żołnierz buty krótkie (4), oficer buty długie (1)


żołnierz buty krótkie (5), oficer buty krótkie (1)





żołnierz buty krótkie (6), oficer buty długie (2)








żołnierz buty długie (1), oficer buty długie (3)


żołnierz buty krótkie (7),


żołnierz buty krótkie (8), oficer buty krótkie (2)


żołnierz buty krótkie (9), oficer buty krótkie (3)


żołnierz buty krótkie (10), oficer buty krótkie (4)




oficer buty krótkie (5)









jasiek - 2010-07-29, 16:38

Oto moje wnioski.

W przypadku koło 70% sportretowanych piechociarzy nie widać czy mają buty długie czy krótkie. W przypadku tych, których widać - mniej więcej jeden na sześciu ma buty z długimi cholewami, następny jeden na sześciu buty węgierskie bez cholew, pozostali - buty z krótkimi cholewami. Na siódmej od dołu ilustracji mamy coś, co według Ciebie nie powinno w ogóle istnieć - rotę w całości w butach z wysokimi cholewami.

Podobnie jest z czapkami - magierki stanowią większość tych, które można zidentyfikować, ale całkiem często występują też kołpaki, kuczmy i co tam jeszcze. Dodam jeszcze, że w przypadku kołpaka, który ma dno z materiału tego samego koloru co delia typa stojącego z tyłu - w ogóle go na tych obrazach nie rozróżnisz od magierki.

A tak przy okazji, na fragmencie tablicy z Gołuchowa rociarz ma muszkiet, podobno raczej nieużywany przez polską piechotę. :mrgreen:

Podsumowując: nie wiem skąd ograniczenie co do butów i czapek. Rzeczywiście, w celu zachowania odpowiedniego wizerunku butów z krótkimi cholewami powinna być większość, ale twierdzenie, że inne są "nie na miejscu" to jakaś gruba pomyłka.
W przypadku JO Pana Oficerza nie na miejscu jest pomysł, żeby miał krótkie buty i magierkę, bo na tych obrazach w ogóle ciężko znaleźć oficera, który by był tak ubrany.

Olo - 2010-07-29, 16:48

jasiek napisał/a:
na fragmencie tablicy z Gołuchowa rociarz ma muszkiet
Eee, chyba jednak arkebuz.
Tomasz Rejf - 2010-07-29, 17:35

na których obrazach, jakie buty:
Buty krótkie:
-tablica gołuchowska
-gwardia Zygmunta III Wazy
-rolka sztokcholmska trzy albo cztery oddziały
-bitwa pod Kircholmem (na obrazie są dwa oddziały)
-kapitulacja pod Smoleńskiem (Kielce) na 6 oddziałów ewidentnie 3 oddziały są w krótkich butach
-kapitulacja pod Smoleńskiem (Kielce) jeden oficer nosi krótkie buty
-okładka z książki ale rycina jest z XVII wieku teraz nie pomnę skąd
-kapitulacja Szeina pod Smoleńskiem oficerowie w krótkich butach
-obraz Petera Sneyersa o wojnie w Czechach 2 hajduków ma krótkie buty,innych hajduków nie widać.
-tablica wzorów ubrań polskich i węgierskich wszyscy mają krótkie buty

buty długie:
- kapitulacja pod Smoleńskiem (Kielce) 3 oficerów nosi długie buty
- jeden oddział ma długie buty

reasumując na większości obrazów widać jakie buty noszą hajducy i większość chodzi w krótkich butach, oficerowie różnie.
najwięcej kłopotu sprawia obraz z Kielc gdzie na 6 oddziałów piechoty polskiej ewidentnie widać że 3 noszą buty krótkie, jeden buty długie, w dwóch nie można tego określić. Jednak patrząc na inne obrazy i podpierając się statystyką, stronniczo wyciągam wniosek, że noszą krótkie buty.

Podobnie jest z magierkami, piechurzy noszą magierki.

broń strzelca z Gołuchowa to coś lontowego, rusznica, petrynał itp.

Tomasz Rejf - 2010-07-29, 18:32

załączam jeszcze taką rekonstrukcję z muzeum w Graz. Nie jest oczywiście wiążąca bo to reko, ale ciekawe. i szkoda że kiepska jakość zdjęcia.
Tomasz Rejf - 2010-07-29, 18:43

o znalazłem u Was na stronie Roty obrazek którego nazwy nie pamiętałem i opis "Oficer z hajdukami" - rycina z ksiażki "Hetman" Bartosza Paprockiego z roku 1578.


rzecz ciekawa że na swoim źródle nie podajecie przykładów długich butów u żołnierzy :)

marian - 2010-07-29, 19:29

Tak czy siak Pan Oficerz mogą mieć długie buty i jechać? :mrgreen:
Konrad - 2010-07-29, 22:45

marian napisał/a:
Tak czy siak Pan Oficerz mogą mieć długie buty i jechać?

Nie, teraz musi mieć jeszcze konia! O... przepraszam... :-o

Tomasz Rejf - 2010-07-29, 23:37

;-)
jasiek - 2010-07-30, 08:39

Bardzo fajnie, ale cały czas nie napisałeś czemu uważasz, że absolutnie nie powinniśmy używać długich butów.
My wiemy, że większość piechociarzy jest przedstawiana w butach krótkich i taka proporcja jest zresztą zachowana w Rocie, bo większość te buty krótkie ma. Jeśli chciałeś nam to udowadniać to niepotrzebnie, bo to wiedzieliśmy i bez Ciebie.

I Ty piszesz, że ja się czepiam.. :lol:

Tomasz Rejf - 2010-07-30, 10:45

no to dobrze, że większość ma krótkie buty bo większość będzie mogła pojechać. Taki wymóg wprowadziłem ponieważ na większości obrazów hajducy noszą krótkie buty i tym się różnią od większości szlachetków w naszym ruchy rekonstrukcyjnym.
Szuan - 2010-07-30, 10:50

rozumiem że Tomka zapraszają na tę imprezę jego znajomi i nie chce narobić sobie obciachu farbowanymi rekonstruktorami, za których bierze odpowiedzialność ;-) . Jego święte prawo. Co do mnie to kilka razy byłem na zagranicznych imprezach i wiem, że hardkorowość zachodnich rekonstruktorów polega głównie na tym, że wydają dużo na sprzęt i ubiór - zaś następnie chodzą w polarach po obozie i używają nowoczesnego sprzętu kampingowego, laptopów, etc, więc nie warto sobie ich brać za wzór ;-) . To moja opinia...
Tomasz Rejf - 2010-07-30, 10:54

ja nie biorę sobie za wzór zachodniego ruchu rekonstrukcyjnego. Poznałem ich sposób rekonstrukcji do godziny 17 a potem luzik :) .
jasiek - 2010-07-30, 11:09

Szuan daj spokój. Buty z długimi cholewami są jak najbardzie prawidłowym i potwierdzonym źródłami elementem stroju polskiego piechura. I nie są żadnym obciachem.
Jak ktoś coś w kółko długo powtarza to nie znaczy wcale, że ma rację.

Forsowanie na siłę poglądu, że buty z długimi cholewami są niewłasciwe to bzdura. Zgodnie z Twoimi Tomku argumentami, wszyscy powinni się ubierać w identyczne stroje najbardziej charakterystyczne dla odtwarzanego typu osoby. Biorąc pod uwagę jaka różnorodność strojów i wyposażenia występuje na ilustracjach i w spisach popisowych XVII-wiecznych oddziałów to jest pomysł idiotyczny.
Wymóg, że wszyscy mają mieć krótkie buty i magierki nie ma dla mnie żadnego uzasadnienia historycznego, jest to jedynie widzimisię Tomka Rejfa.

Poza tym proponuję Tomku, żebyś sobie darował ten protekcjonalny ton.

Tomasz Rejf - 2010-07-30, 11:13

hm, jak przez klawiaturę oddać ton, jeśli Cię uraziłem swoimi poglądami przepraszam.
jasiek - 2010-07-30, 11:17

Gdybyś je jeszcze potrafił obronić.. :lol:
Tomasz Rejf - 2010-07-30, 11:20

bronię ilustracjami z epoki, jeśli to nie wystarczający argument to się poddaje.
Armand - 2010-07-31, 16:28

Moje małe trzy grosze. Przyjrzałem się także ikonografii wrzuconej przez Tomka i zapoznałem ze sporem, bo nurtuje mnie podobny dylemat dot. butów jeśli chodzi o odtwarzanie autoramentu cudzoziemskiego. (IMHO uważam że także popełnia się tam błąd, ale o tym gdzie indziej). W ultrasowej XV-tce :D - zwlaszcza że mniej się tam zachowało artefaktów niż z baroku- bardzo cennym źródłem jest ikonografia. Ale przedstawienia malarskie bywają zawodne (widzimisię/ ignorancja twórcy, braki warsztatowe, schematyczność etc. etc.) Toteż sporą uwagę zwraca się na tzw. krytykę źródeł. Przyjrzałem się zatem obrazowi gdzie stoi pełny oddział w butach długich. I mam wrażenie, że jest to batalistyczny detal malowany wg. sztancy, z każdą sylwetką w szeregu jednakową, bo on ma tworzyć jedynie tło. Kolumna wojska nie ma cech indywidualnych, ledwo widać cokolwiek, jest jak ornament. Na większości przedstawień hajduków/Węgrów/łanowców etc. jakie widziałem, przewagą są buty krótkie. Zatem malarz sportretował jakiś zupełnie wyjątkowy oddział, albo raczej [!] posłużył się pewnym schematem wizualnym. Na reszcie przedstawień są jednak w przewadze buty krótkie- widać tam zresztą więcej ciekawych rzeczy, choćby to że oficerowie noszą nie tylko dłuższe buty, ale też jakieś futrzane kołpaki ze szkofią, niekiedy sute pasy, a raz nawet bodaj turban [!]. Zatem moim skromnym zdaniem dylemat rekonstrukcyjny tu mamy, i to sięgający wyżej niż cholewy butów. No chyba że rozstrzygnie wszystko bezpardonowo mój ulubiony polski indywidualizm (pan oficerz ma fajne buty, to ja nie mogę? Veto! :D ) Pozdrawiam wszystkich :)
Rafał G. - 2010-08-01, 09:35

Armand napisał/a:
Na większości przedstawień hajduków/Węgrów/łanowców etc. jakie widziałem, przewagą są buty krótkie.


1. Na większości to nie znaczy, że na każdym :)
2. W rocie krótkie buty są preferowane co nie oznacza, że muszą być (Choć są PREFEROWANE :) )
3. Temat o butach wziął się z tematu wyjazdu do Holandii. U nas stanowisko dotyczące butów jest jasne od co najmniej trzech lat. :)

jasiek - 2010-08-02, 09:01

Tak jak napisał Rafał, temat wziął się stąd, że Tomek stwierdził, że na wyjazd do Holandii zabronione są buty z długimi cholewami jako niehistoryczne. Także dla oficera. Po czym na poparcie tego zakazu przedstawił serię ilustracji, na których takie buty się pojawiają (choć w mniejszości). A u oficerów praktycznie zawsze.
Niech sobie każdy wyciąga własne wnioski, bo ja z taką logiką nie potrafię dyskutować.

Zresztą to i tak problem akademicki, bo do Holandii jedzie od nas mało kto.

trollu - 2010-08-02, 10:11

Szuan napisał/a:
hardkorowość zachodnich rekonstruktorów polega głównie na tym, że wydają dużo na sprzęt i ubiór - zaś następnie chodzą w polarach po obozie i używają nowoczesnego sprzętu kampingowego, laptopów, etc,


Jednym z pierwszych pytań Szkotów na Borowcu było o której godzinie wychodzimy z "roli" i bawimy się nie-historycznie :) . Byli jednakże przyjemnie zaskoczeni że nie ma godziny "odboju".

Tomasz Rejf - 2010-08-02, 13:03

Każdy ma swoją logikę. Pewnie za moją sprawą trochę się tu zrobiło niemiło, jakieś protekcjonalne tony się czuje, braki logiki itd.

PRZEPRASZAM.

Przechodzę do sedna sprawy. Nie napisałem, że Wasze długie buty są niehistoryczne to raz. Napisałem, że buty długie są nietypowe dla piechoty polskiej z epoki, a buty krótkie są bardziej typowe, to dwa. Wy tworzycie swój obraz piechoty typu polskiego i się nie wtrącam, to trzy . Wymóg krótkich butów jest na wyjazd do Grolle, to cztery.
Na tym chciałbym zakończyć dyskusję na temat wyższości butów wysokich :) nad krótkimi bo ta jak sama nazwa wskazuje jest bezapelacyjna :) .

Na pocieszenia zwolenników krótkich nie długich :) ładne zbliżenie butów z Rolki sztokholmskiej. Widać tu buty oficerów, podoficerów i żołnierzy.








Rafał G. - 2010-08-03, 09:57

Tomasz Rejf napisał/a:
Wymóg krótkich butów jest na wyjazd do Grolle, to cztery.


Trochę OT ale.....
Dlaczego nie "wymyśliłeś" sobie, ze go Grolle mogą jechać tylko rociarze z pikami albo berdyszami o długości trzonka powyżej 2m?
Przecież takie ikony też podałeś na poprzedniej stronie.

Osobiście uważam, że to jak jesteśmy ubrani i w co wyekwipowani to jest nasza rociana sprawa. A wymagania "od czapki" są trochę nie teges :)
I jeśli ktoś miałby się wstydzić, że coś jest w naszym stroju nie tak, to też jest nasza sprawa.

Tomasz Rejf - 2010-08-03, 10:06

ja wyjaśniłem o co mi chodzi i zakończyłem dyskusje via net, spotkamy się i będą chęci to pogadamy.
Rafał G. - 2010-08-03, 13:42

OK
jasiek - 2010-08-04, 11:52

Rafał G. napisał/a:
uważam, że to jak jesteśmy ubrani i w co wyekwipowani to jest nasza rociana sprawa. A wymagania "od czapki" są trochę nie teges
I jeśli ktoś miałby się wstydzić, że coś jest w naszym stroju nie tak, to też jest nasza sprawa


Wydaje mi się, że nie do końca masz rację. Każdy może krytykować niepoprawności historyczne dostrzeżone w naszym stroju, w końcu prezentujemy go publicznie jako wizerunek elementu polskiej historii i nie powinniśmy go fałszować.

Nie ma co ukrywać, że w tych strojach jest sporo do poprawienia. Mój sprzeciw wzbudziło raczej to, że są krytykowane buty i magierki, co wydaje mi się akurat niesłuszne.

No, ale dosyć tego, damy sobie po razie jak się spotkamy. :-D

marian - 2010-08-08, 01:00

Tomasz Rejf napisał/a:
Na pocieszenia zwolenników krótkich nie długich :) ładne zbliżenie butów z Rolki sztokholmskiej. Widać tu buty oficerów, podoficerów i żołnierzy.

A to nie aby milicja miejska miasta Kazimierz jest? :mrgreen:

elear - 2010-08-09, 12:05

Jest. Tak wygląda z nieco bliższej perspektywy:
http://img266.imageshack.us/i/74026477.jpg/
Pozdrawiam

Gloria - 2010-09-15, 00:38

Jeszcze jedno początkujące pytanie, mam nadzieję że ostatnie, o rękawy żupana. Widzę, że nie mają być zakończone w "szpic", na żadnym nie dopatrzyłam się też guzików. Za to parę egzemplarzy na zdjęciach było rozcinane. Ogół jest prosty, zszyty do samego końca i wywinięty. Czy tak powinno być? Z różnorodności źródeł wnoszę, że sposób montowania guzików jest dowolny.
Karol Ł. - 2010-09-15, 10:49

Jak zerkniesz na źródła na naszej stronie, to zobaczysz, że większość żupanów ma właśnie tak zakończone rękawy - np. hajduk z Gołuchowa albo wszystkie postacie z ryciny przedstawiającej stroje różnych postaci. Ale wydaje mi się, że nie musi byc tak, że każdy żupan jest taki sam, w końcu nie były to mundury i jakimiśszczegółami mogą się miedzy soba różnić
Gloria - 2010-09-15, 19:30

Ma się rozumieć zerkałam na źródła na stronie;) To nie to, że mi się nie chce samodzielnie popracować, tylko chciałam po prostu dostosować się do większości odtwórców, którzy stosują się do takiej a nie innej unifikacji i być może jakichś zarządzeń, których nie znam. Jako nowa i szyjąca sobie sama wolę pytać o wszystko.
marian - 2010-09-16, 00:11

Glorio, w XVII-tce nie ma ultraśnego faszyzmu. Poczytaj sobie Reja, Kochanowskiego czy Paska o różnorodności strojów. Są pewne warunki brzegowe a reszta - hulaj dusza (byle w ramach przyjętej konwencji i realiów historyczno-społeczno-obyczajowych oraz warunków brzegowych - głównie z Gutkowskiej). My nie obszywamy się jak klony z tego samego nagrobka czy miniatury z Biblii Maciejowskiego.
;-)

Olo - 2010-09-21, 11:49

marian napisał/a:
w XVII-tce nie ma ultraśnego faszyzmu
Niezupełnie. Faszyści są, ale na szczęście niezbyt agresywni poza własnymi poletkami.
marian - 2010-10-25, 22:41

Rafał G. napisał/a:
Tomasz Rejf napisał/a:
Wymóg krótkich butów jest na wyjazd do Grolle, to cztery.


Trochę OT ale.....
Dlaczego nie "wymyśliłeś" sobie, ze go Grolle mogą jechać tylko rociarze z pikami albo berdyszami o długości trzonka powyżej 2m?
Przecież takie ikony też podałeś na poprzedniej stronie.

Osobiście uważam, że to jak jesteśmy ubrani i w co wyekwipowani to jest nasza rociana sprawa. A wymagania "od czapki" są trochę nie teges :)
I jeśli ktoś miałby się wstydzić, że coś jest w naszym stroju nie tak, to też jest nasza sprawa.


No to jeszcze bracia Madziarzy z Bethlen Gábor Hagyományőrség (byli na Grolle) - zwróćcie uwagę na krótkie cholewki butów. :mrgreen:

jasiek - 2010-10-26, 09:29

Poczekajmy na zdjęcia z Holandii, coś czuję, że będę miał ubaw jak rzadko. :lol:
Olo - 2010-10-26, 10:06

Oj, będziesz, ale krótko. I nie ze zdjęć.
Rafał G. - 2010-10-26, 14:10

Marian, ale my o wszyscy wiemy, że wymóg krótkich butów był wzięty z (_*_)
Tomasz Rejf - 2010-10-26, 15:49

Wzorujcie się na grupie Bethlen Gábor Hagyományőrség. Na pewno wyjdzie Wam to na dobre :) . Na szczęście nie jestem rociarzem i nie muszę nosić butów z krótką cholewką jak to oficerz napisał z (_*_). Dlaczego wolę takie z (_*_) pisałem wcześniej, i do niczego Was nie zmuszam, to Wasze wewnętrzne sprawy.
marian - 2010-10-26, 17:10

Nie wzorujemy się Bethlen Gábor Hagyományőrség ale uważam tezę o tym, że pod Grolle była milicja miejska miasta Kazimierz za mocno naciąganą. ;-) Ale to Ty, Tomku jesteś kierownikiem tej wycieczki (za co Ci zresztą chwała) i możesz wprowadzać swój regulamin.
:mrgreen:

Rafał G. - 2010-10-26, 17:15

marian napisał/a:
Ale to Ty, Tomku jesteś kierownikiem tej wycieczki (za co Ci zresztą chwała) i możesz wprowadzać swój regulamin.


Ot i tyle :)

Karol Ł. - 2010-10-26, 19:45

Myslę że to raczej zakaz noszenia innych butów niż krótkie był z d. niż same buty tego typu.
jasiek - 2010-10-27, 08:50

Ale podobno w końcu wymóg krótkich butów został zniesiony. Kolega jakoś to skomentuje? Pojawiły się może nowe źródła ikonograficzne?

Tomasz Rejf napisał/a:
Na szczęście nie jestem rociarzem

Ja też się z tego cieszę.

Tomasz Rejf - 2010-10-27, 13:30

ja niczego nie znosiłem. Dlaczego się mnie czepiacie, że mam swoje zdanie na jakiś temat? Buty krótkie nosiła milicja Stradomia, ale jako moda przyszła razem z oddziałami węgierskimi Batorego. A takie oddziały węgierskie w znacznej ilości zasilały armię cesarską. Macie inne zdanie i ja to uznaję. Jednak dla mnie pieszy hajduk lepiej wygląda w takich krótkich butach niż w długich z cholewami które zazwyczaj noszą "rubaszni" panowie szlachetkowie.
Reasumując przepraszam Was, że mam inne zdanie, już więcej go nie użyję :)

Jarek z Bośni - 2010-10-27, 14:49

Ja tez wolę z krótkimi.... cholewkami i bodajże pierwszy w Rocie miałem takie butki.
Tomasz Rejf - 2010-10-27, 14:57

chwali się, chwali :) , no i masz wełniany żupan :-P
Olo - 2010-10-27, 15:07

Jarek z Bośni napisał/a:
Ja tez wolę z krótkimi.... cholewkami i bodajże pierwszy w Rocie miałem takie butki.
Nie.
marian - 2010-10-27, 15:10

Tomasz Rejf napisał/a:
A takie oddziały węgierskie w znacznej ilości zasilały armię cesarską. Macie inne zdanie i ja to uznaję. Jednak dla mnie pieszy hajduk lepiej wygląda w takich krótkich butach niż w długich z cholewami które zazwyczaj noszą "rubaszni" panowie szlachetkowie.
Reasumując przepraszam Was, że mam inne zdanie, już więcej go nie użyję :)

Tomku, a czytałeś o kwestii obuwniczej w Danii u Paska i konsekwencjach tejże? A Pasek służył w jeździe. Ile wytrzymywały buty w piechocie?

Bo czy mówimy tu o poprawności w rekonstrukcji czy o Twoich skojarzeniach z rubasznymi LARPowcami?

Czym innym jest "ideał krótkocholewkowy" do którego, jako Rota, stopniowo dążymy a czym innym zasadność faszyzmu cholewowego jako wymogu dopuszczającego do udziału w rekonstrukcji oblężenia w Holandii. Oczywiście, tak jak Ci napisałem, jako kierownik wycieczki do Grolle masz prawo ustalić sobie dowolne wymogi jednak nie ma to nic wspólnego z odtwórstwem i z poprawnością historyczną przy rekonstrukcji tego konkretnego wydarzenia którego dotyczył spór cholewkowy. Już bardziej uzasadnione byłby wymóg szabel węgierskich z otwartą rękojeścią dla wszystkich rociarzy (występują w ikonografii jeszcze rzadziej niż wysokie buty a u Węgrów juz kabłąków nie uświadczysz) czy wymóg przeszycia się na wełnę (byłoby i historyczniej i cieplej :mrgreen: ).

Tak czy siak Twoje wymogi (które miałeś prawo ustalić - tego nie neguję) były w tym konkretnym wypadku wzięte z miejsca wskazanego przez Rafała.

Parufka - 2010-10-27, 16:34

Jak dam jednemu i drugiemu za rubasznych szlachetków to się nie pozbieracie :-P .
lysy_gnom - 2010-10-27, 16:42

Patrze na buty z wysokimi cholewami z trochę innej perspektywy mianowicie: praktyczności. Na przedstawionej ikonografii faktycznie większość piechurów ma niskie buty. Ale każde wdepnięcie w kałużę, błoto, lub chociaż mokrą trawę powoduje przemoknięcie butów. Wynika to z wiązania tych butów. W przypadku wysokich, dobrze zaimpregnowanych słoniną butów zjawisko to nie występuje :-)
Tomasz Rejf - 2010-10-27, 21:36

Gnom nie mogę się powstrzymać :) , ale według tego powinieneś nosić ortalionową delię :) , jest ona bardziej praktyczna :) . i nie czepiam się Ciebie tylko Twojej logiki :)
i dużo, dużo uśmieszków tutaj :) :) :)
stawiam Ci piwo przy następnej okazji :)

jasiek - 2010-10-28, 12:45

Różnica jest taka uśmiechnięty kolego - o czym zresztą dobrze wiesz - że w XVII wieku ortalionu nie było, a buty z cholewkami do kolan były.

Nie musisz też przepraszać, nikt się na Ciebie nie obraża. Całą sprawę skwitował Rafał pisząc, że Twoje wymogi były z ( * ) i tyle. To Ty żeś się tym potem niepotrzebnie podekscytował znowu rozpoczynając tą bezsensowną dyskusję.

lysy_gnom - 2010-10-28, 12:51

Nie czuje się czepiany:-) Ty organizowałeś wyjazd i to były Twoje zasady. Nie zgadzałem się z nimi i dlatego nie jechałem. Proste :-)
Przyznaje się bez bicia, że mam byty przerabiane z saperskich. Od orginału różnią się przerobioną cholewą oraz pozbyłem się gumowej podeszwy na rzecz skórzanej ( razem z obcasem). Jak będę miał zbędne 500 zł to kupie sobie bardziej poprawne historycznie ale również wysokie :-P
Ortalionowa delia mi nie potrzebna bo gdzie znajdę bławatkowy ortalion ??? :twisted:

Tomasz Rejf - 2010-10-28, 13:25

Rafał G. napisał/a:
Marian, ale my o wszyscy wiemy, że wymóg krótkich butów był wzięty z (_*_)


Dyskusja powróciła ponieważ nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Ot i tyle. "To nie ja byłam Ewą" :)

jasiek - 2010-10-28, 14:03

Wobec tego przepraszamy, że mamy własne zdanie i się z Tobą nie zgadzamy.
Hehe..

Tomasz Rejf - 2010-10-28, 14:16

:)
tomasz ogiński - 2010-10-28, 17:18

jak już wspomniałeś Ewę to może pogadamy o du..ach
Arek Stawiarski - 2010-10-29, 09:53

Ten tekst Tomku w opisie to chyba jeden z najlepszych które ostatnio czytałem :mrgreen:
KarolU - 2011-01-17, 09:38

To ja w takim razie z pytaniem w kwestii butów. Tych z krótkimi cholewkami jakie część Rociarzy (mam nadzieję że bardzo nie uraziłem) nosi. Czyja to robota bo może warto czasem takie posiadać. Pozdrawiam.
Samozwańczy Namistnik Komputowej.

Olo - 2011-01-17, 15:58

Są dwie roboty. Lepsza i droższa jest pana Krzysztofa Brzozowskiego (http://obuwiehistoryczne.com/), ale podobno wycofuje się z interesu. Tańsza i gorsza jest Rokity (namiarów nie daję, bo nie znam).
trollu - 2011-01-17, 18:36

Gorsza, nie znaczy zła. Ja bardzo lubię buty Sławka, są trwałe i wykonane zgodnie z realiami. Namiary to: http://www.butyhistoryczne.pl/
tomasz ogiński - 2011-01-17, 20:06

nie żebym się czepiał Sławka, ale widocznie jak nam robił to miał zapewne "chwilę" słabości, choc ja nie narzekam pomimo dwóch numerów za dużych a chłopaki coś przebąkują o tym że im się rozchodzą po jednym sezonie ale nie widziałem ich butów, my za swoje zapłaciliśmy po 430 zł. w zeszłym roku
Szuan - 2011-01-17, 22:35

buty od Sławka mają swój urok, są pełne niespodzianek. Ja do moich się przyzwyczaiłem i nawet zaczęły mi się podobać...
Olo - 2011-01-17, 23:03

Przymknąłeś oko na wystające z podeszwy gwoździe?
trollu - 2011-01-18, 15:41

Najwyraźniej dla mnie robi lepiej...
Olo - 2011-01-18, 16:13

Godna polecenia właściwość;P
Szuan - 2011-01-18, 18:17

są, hmmm, epokowe... moi pańszczyźniani przodkowie na pewno takich nie mieli....
Sauron - 2011-08-18, 21:49

Oo o bucikach ;) - ja czekam na Rokitowe a'la Jarek

Poczytalem, poszukalem - szukam informacji o guzikach do deli. Pietrek obierzyl i sa 18x27mm "lezka/stozek".

Na zdjeciach widze ze sa jasne, ale nie znalazlem takiego zdjecia by widziec sloje - skoro jasne to sosna, jesion, buk. Co to z drewno? Czy sa jakies przeslanki co do drewna? Jest jakis material wzorcowy do tych guzikow? Kolor?
Na probe zrobilem jeden z sosny - jak zawsze do toczenia to kijowy material i dlatego wolal bym cos lisciastego :)

Olo - 2011-08-19, 07:28

Guziki są drewniane, żeby było łatwo i tanio, kształt też jest "na oko". Jak chcesz być koszerny, to poszukaj ołowianych. Nie wiem, z jakich jeszcze materiałów bywały.
Sauron - 2011-08-19, 08:36

Czytalem ze olowiane, kalibru broni - ale to chyba do zupanu tylko, deliowe co macie duze i z innym ksztaltem...
tomasz ogiński - 2011-08-19, 11:43

a kup zwykły kij od miotły bo czasem trafi się i dębowy
Rafał G. - 2011-08-19, 20:15

Jak byłem parę lat temu na Zvoleniu to tam był człowiek, który miał zrobione guzy z niedojrzałych szyszek i wyglądało to naprawdę fajnie :)
Tomisz - 2011-10-02, 10:27

Kumowie!
Potrzeba mi wesprzeć nowego rekruta materiałem na delię? Czy w naszych przepastnych magazynach robociarskich mamy coś? Będę też potrzebował łezki oczywiście?
A jak nie to jeśli dobrze pamiętam był to len niebieski? Czy jakoweś inna materia?

lysy_gnom - 2011-10-02, 10:38

Tomisz napisał/a:
len niebieski??


BŁAWATKOWY!!! :mrgreen:

Olo - 2011-10-02, 13:25

Magazyny puste, bo martwe dusze wszystko rozebrały.
vroobell - 2011-10-02, 15:42

A może chcecie Panowie starą Rosomakową delię z bawełny? Nie ma się co czarować - mój udział w Rocie nie jest nawet symboliczny, więc odstąpię po cenie po jakiej nabyłem.
Olo - 2011-10-02, 22:17

Ja to raczej liczyłem, że zaczniesz się pojawiać.
vroobell - 2011-10-03, 10:10

Szanse niewielkie. Jak się nie znajdzie chętny na delię to może w końcu się zbiorę. Nadal czekam na siekierkę od Proboszcza ;-)
Jarek z Bośni - 2011-10-03, 13:10

Od Proboszcza to dostaniesz rozgrzeszenie, ale siekierkę mogę Ci wydzierżawić, tylko w końcu przyjedź.
Tomasz Rejf - 2011-10-13, 16:44



hajducy polscy w walce z Turkami Johanna Wilhelma Baurea (1607-1642), pochodzące z roku 1632. Nazwane z włoska Battaglia Polacha contra Turchi

Olo - 2011-10-13, 16:56

No popatrz, teraz jak wysokie buty będą nietego, to można występować boso;)
Tomasz Rejf - 2013-07-03, 22:10

ostatnio byłem na ul Grochowskiej w sklepie z materiałami. W przystępnej cenie było białe sukno akuratne na żupany. Polecam
Olo - 2013-07-04, 10:35

Wiemy, wiemy :)
Rafał Szwelicki - 2013-07-05, 09:21

Skończyłem model delii z tablicy Gołuchowskiej. linki etc na Fresze:
http://www.freha.pl/index...40&#entry355853
Miałem na treningu i pokazywałem jak to wyszło.

Sauron - 2013-07-05, 11:25

No i co na to nasi ojcowie założyciele Roty? :D
lysy_gnom - 2014-08-06, 19:04

Fajna koszulka do wyjazdu na Węgry http://www.redisbad.pl/pr...er-dwa-bratanki
Konrad - 2014-08-08, 09:42

Fajna! Podtytuł też mi bardzo odpowiada :-)
Mamy jakieś pulowe pieniądze? Moglibyśmy zakupić dla wszystkich :mrgreen:

Olo - 2014-08-08, 14:44

Ale Red is Bad to chyba tylko marka jest.
Pietrek - 2014-08-08, 21:53

Ale logo ma fajne :-)
Gośka G. - 2015-12-22, 09:58

jakby ktoś jeszcze nie miał siekiery, a chciałby zamówić, to polecam
http://pawelromeo-kowalstwo.blogspot.com/

lysy_gnom - 2016-09-07, 12:45

Patrzcie co fajnego znalazłem apropo strojów
https://www.facebook.com/...?type=1&theater

Olo - 2016-09-07, 17:29

Nice :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group